Herbata tylko dla chorych?



Polacy lubią herbatę. Na tle średniej europejskiej, nawet bardzo. Żeby uświadomić sobie, jak bardzo picie herbaty weszło nam w krew, czasem trzeba ruszyć się poza granice naszego pięknego kraju.

Do standardowych opowieści przywożonych z zagranicznych wczasów należą relacje związane z walką polskich turystów o dostęp do herbaty (w hotelach czy restauracjach). Dobrze, jeśli mamy do dyspozycji zwykłą czarną herbatę, do tego ewentualnie miętę i rumianek. To właściwie standard śródziemnomorski (szczególnie w Grecji).

Kiedy pytamy kelnera o inne herbaty (np. zieloną), możemy spotkać się albo ze zdziwieniem, albo z troską: “potrzebujesz herbaty? pewnie źle się czujesz? jesteś chory?”.

Tak to już jest, że w wielu miejscach na świecie herbata nie zalicza się do codziennego menu. Cóż można na to poradzić? Jeździć z czajniczkiem i swoją herbatą? A może lepiej poddać się miejscowym zwyczajom i zafundować sobie herbaciany odwyk?




Zamieść opinię

Your email address will not be published. Required fields are marked *